Mike Kaskader

Mike Kaskader Mike jest psychodelicznie zakręconym kaskaderem samochodowym. Jego hobby w wolnym czasie jest masakrowanie ciał młodych, pięknych dziewczyn. Teraz jest w Teksasie, gdzie upatrzył sobie już wcześniej jedną z nich. Mianowicie chodzi DJ, piękną, czarnoskórą prezenterkę radiową, która korzystając z wolnego weekendu jedzie do swojego ulubionego baru, by zabawić się jak trzeba. Czeka więc w swoim mieszkaniu na dwie pozostałe koleżanki. W międyczasie wzięła wygodną kąpiel, zapaliła skręta i leżąc wygodnie na sofie cierpliwie czeka na współtowarzyszki. Tymczasem Kaskader Mike robi rozeznanie w terenie, najpierw śledzi jej koleżanki, potem na własną rękę. Nie widzimy na początku jego twarzy, ale po jego gestach i cichym zachowaniu można się domyślić, że nie tylko jest rządnym krwi zwyrodnialcem, ale też piekielnie inteligentnym cwaniakiem, który doskonale wie, jak załatwić tę ślicznotkę tak, by nikt nawet nie podejrzewał, że to on. Kiedy dziewczyny wyjeżdżają z miasta do swojego ulubionego baru, w którym mają się spotkać ze swoimi chłopakami, Mike podąża ich śladem, początkowo zostając kompletnie w cieniu, a potem bardziej otwarcie. Jedna z nich zauważa go, ale nie robi z tego nic.

Trzynaście duchów

Trzynaście duchów Trzynaście duchów jest horrorem nie dla kazdego. Po pierwsze jest on filmem bardzo fantastycznym, dla ludzi, dla których przeszkodą nie jest bardzo rozbujana wyobraźnia scenarzysty i reżysera. Opowiada on prostą historię o pewnym muzealnym domu, do którego planuje wprowadzić się młoda rodzina. Oczywiście nie jest to normalny dom, który jest tylko nawiedzony. Ma on niecodzienną właściwość zmieniania położenia wszystkich ścian, podłóg i sufitów. W dodatku jest on nawiedzony, ale w bardzo specyficzny sposób. Ten dom jest jednocześnie więzieniem każdego ducha, który znajduje się w na jego terenie. Jest ich trzynaście i każdy z nich jest duchem znanej postaci, zazwyczaj złej. W składzie znajduję na przykład duch fikcyjnie zmarłego Charlesa Mansona – a postać ta uchodzi za najniebezpieczniejszego mordercę naszych czasów. Cała rodzina musi walczyć o przeżycie, kiedy nachodzi ją pewien człowiek, który dokładnie wie, czym tak naprawdę jest ich słodki dom. Rozpoczyna się walka o przetrwanie. Całkiem udana produkcja, jeśli przymknąć oko na wiele naciągniętych, fantastycznych wątków i kiczowatych wręcz duchów. Udany film na wieczór z dziewczyną, nic więcej.

Wróg u bram

Wróg u bram Jeden z najlepszych filmów wojennych to właśnie „Wróg u bram”. W dodatku strefa wojenna, jaką obrał tutaj reżyser, jest nieco odmienna od amerykańskich superprodukcji. Podczas gdy Spielberg i Tom Hanks realizowali „Kompanię braci” i „Szeregowca Ryana”, ktoś inny zabrał się za tę samą wojnę, ale jakby ugryzł ją z nieco innej strony – mianowicie bolszewickiej. Właśnie trwa rajd żołnierzy hitlerowski na Stalingrad, miasto, które po prostu nie może być zdobyte. To miasto symbol, który upadkie, kiedy zostanie zdobyte. Więc Stalin wysyła wszystkich żołnierzy jakich ma w charakterze mięsa armatniego. I tak na jednym z frontów pojawia się Wasilij, wychowany przez dziadka sierota, który ratuje z opresji siebie i starszego stopniem towarzysza. Ten czyni z niego bohatera narodowego wykorzystując w charakterze snajpera. Idzie mu świetnie – Wasilij zabija bardzo wiele wysoko postawionych żołnierzy niemieckich, a jego nowy przyjaciel świetnie oddziałowuje tym na swoich żołnierzy w wydawanej gazetce propagandowej. Ale Niemcy wysyłają na front prawdziwą gwiazdę wojenną, doświadczonego snajpera, którego zadaniem będzie wyśledzenie Wasilija. Rozpoczyna się prywatna wojna snajperów na tle Drugiej Wojny Światowej.

Pogromcy duchów

Pogromcy duchów Nowy Jork nawiedzają duchy, więc do akcji wkraczają ich pogromcy. A kim konkretnie są tytułowi „Pogromcy duchów”? To grupa specjalizująca się w technologicznym wykańczaniu duchów, którym nie w głowie iść do nieba czy do piekła. Dlatego sieją strach i spustoszenie na ulicach jednego z najważniejszych miast na świecie. Czwórka odważnych ludzi zajmuje się ich tropieniem i więzieniem w specjalnych skrzyneczkach. Teraz jednak powstaje pytanie, dlaczego tak nagle i znikąd pojawiają się duchy? Czy coś się z tym wiąże? Okazuje się, że nawet bardzo dużo, bo oto po kilku tysiącach lat spoczywania do życia budzi się bóg Gozer, który jest zły i chce uśmiercić całą planetę, tak by służyła tylko jemu i jego poddanym. Czwórka odważnych facetów jednak nie zamierza tak po prostu oddać swojego miasta, nie mówiąc o świecie, jakiemu pyszałkowi, który myśli, że wszystko mu wolno. „Pogromcy duchów” były niezłą komedią kilkanaście lat temu, kiedy powstały, ale nawet do teraz okazuje się świetnym filmem dla całej rodziny. To wspaniała komedia, która rozbawi dorosłych i dzieci. Raczej nie należy odbierać go jako poważny film traktujący o duchach (mimo że jak na tamte czasy wyglądają one realistycznie), ale pośmiać się można.